Blog
Leonarda B.
Leonarda Bukowska
Leonarda Bukowska Trochę piszę, trochę tlumaczę, trochę gram na pianinie, dużo pracuję.
71 obserwujących 534 notki 968875 odsłon
Leonarda Bukowska, 11 kwietnia 2017 r.

Po rocznicy: Czy musimy znosić ataki żulii?

3122 143 0 A A A

         Od razu zastrzegam – nie interesują mnie ani trochę moralne uniesienia wszelkich agresorów, którzy natychmiast zlecą się do tytułu notki i będą grzmieć z powodu mojego braku kultury czy tam innego obycia towarzyskiego. Terminu używam z całą świadomością zaś kulturę w wydaniu tej chamskiej ferajny mam głęboko – o czym wszystkich tutaj lojalnie uprzedzam.

       To, z czym wczoraj zostali skonfrontowani uczestnicy kolejnej rocznicy katastrofy smoleńskiej to nie była żadna demokratyczna manifestacja ani żadne korzystanie z wolności słowa. To była najzwyklejsza żulia, która uniemożliwiała swym współobywatelom (niestety – muszę tutaj westchnąć, bo być współobywatelem czegoś podobnego to naprawdę ciężki balast) korzystanie z przysługujących im praw.

       Jak co roku wybrałam się na obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej. Wiadomo było tyle, że na Krakowskim Przedmieściu miały się nie odbywać żadne inne manifestacje poza oficjalnymi uroczystościami – takie, skądinąd słuszne, sygnały płynęły z Warszawskiego Ratusza. Kto rządzi w Warszawskim Ratuszu, wiadomo więc sygnały i zapewnienia to kolejna fikcja, rzeczywistość natomiast to szczucie i napuszczanie żulii na uczestników oficjalnych uroczystości.

       A oto krótko opis tego, co działo się bezpośrednio przy mnie. Otóż szliśmy w marszu z Katedry pod Pałac Prezydencki ze znajomymi. Miałam wprawdzie identyfikator uprawniający mnie do przebywania w wyznaczonych strefach, zdecydowaliśmy jednak z różnych powodów, że pozostaniemy poza nimi (większa elastyczność i możliwość przechodzenia z miejsca na miejsce ew. odejścia ze zgromadzenia) – tak jak zresztą i wielu innych uczestników uroczystości robiło z różnych powodów. W kolejnych bocznych ulicach od Krakowskiego oczekiwała na nas żulia przeszkadzająca nam wyciem oraz obraźliwymi okrzykami w uroczystościach i w modlitwie. Gdy tylko żulia pojawiała się i agresywnie atakowała uczestników oficjalnych obchodów, na miejscu natychmiast zjawiała się policja i odgradzała agresorów kordonem (stosownie do sytuacji, bo przy takim poziomie agresji zachowania agresora są nieprzewidywalne). Przy kolejnej z bocznych uliczek, po pojawieniu się żulii oraz dużej grupy policjantów, zrobiło się ciasno i nieprzyjemnie i wtedy zdecydowaliśmy się przejść tyłami Krakowskiego do następnej uliczki i tam dołączyć do pochodu. Niestety – uniemożliwiła nam to żulia, która już czekała. Policja musiała więc odciąć dojście do Krakowskiego. Udało się nam dopiero w następnej ulicy, na wysokości której było już zebranych bardzo wielu uczestników oficjalnych uroczystości. A precyzyjniej mówiąc, byliśmy szybsi i zdążyliśmy po prostu dotrzeć przed żulią, która chwilę po nas pojawiła się i tam. A za żulią znów policja. Gdy pani stojąca obok nas próbowała uciszyć chamów zakłócających modlitwę, usłyszała, że jest PiSowską p… dą. Tym razem – ze względu na modlitwę - pohamowałam mój temperament wiecowy i nie odpowiedziałam żulom, że są bolszewickimi odpowiednikami męskimi tejże. Należało im się wprawdzie jak nic ale rozsądek zdecydowanie nakazywał zachowanie spokoju.

       To jednak nie wszystko. Niestety, żulii udało się w jakimś stopniu osiągnąć cel, gdyż wielu ludzi stojących w naszym rewirze po prostu nie słyszało obszernych fragmentów przemówień i modlitw. Żulia w najlepsze zakłócała oficjalne obchody, była wyposażona w nagłośnienia, platformy, itp., z których kierowała obelgi pod naszym adresem. Oprócz zwyczajowego „będziesz siedzieć” kierowanego pod adresem Jarosława Kaczyńskiego czy szydzenia z modlitw zostaliśmy zwyzywani przez megafon od „PiSowskiego bydła”, oraz bezczelnie oskarżeni o ataki na demokratyczną manifestację. Żulia nie starała się wyjaśnić, co to były za ataki, nikt żadnego ataku na ich stanowisko nie widział, wszyscy widzieli natomiast, że jacyś osobnicy z gadżetami „Obywateli RP” nasłani przez żulię próbowali się przedostać do naszej manifestacji i tam prowokować ludzi – czy to coś wykrzykując czy to przetrącając uczestników.

       I tyle o zachowaniu osobników, którzy sami sobie nadali etykietkę „kulturalnych i wykształconych Europejczyków”.

P.S.Czy ktoś z Państwa ma informacje, czy ta ich manifa była legalna albo czy ktoś wydał jednak na to zgodę – wbrew wcześniejszym zapewnieniom, że Krakowskie Przedmieście będzie zarezerwowane dla uroczystości państwowych? I czy ktoś się orientuje, jak to wygląda od strony prawnej – tzn. czy każdemu bolszewikowi czy innemu psychopacie wolno np.zagłuszać każde oficjalne uroczystości albo np.wyzywać ich uczestników od „bydła”? I czy musimy to jako obywatele bez granic tolerować i pozwalać sobie na to, aby grupa żulów odbierała nam prawo do godnego i niezakłóconego uczestnictwa w legalnych zgromadzeniach?

 

 

 


Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Obserwuję z dużym niepokojem i opisuję Polskę posmoleńską. Poza tym zdarza mi się czasami opisywać inne sprawy.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Jakaś dziwna ta wycieczka - wszyscy ich cały czas prześladują - Polacy ich prześladują,...
  • Piękny donos.:))))))) Tak z 10 000 tego wysłać, to pewnie będą musieli się zająć.:))))))...
  • Mam nadzieję, że po tej ich akcji z donosami, opluwaniem Polski za granicą, itp. są już...

Tagi

Tematy w dziale Polityka