Blog
Leonarda B.
Leonarda Bukowska
Leonarda Bukowska Trochę piszę, trochę tlumaczę, trochę gram na pianinie, dużo pracuję.
70 obserwujących 533 notki 966719 odsłon
Leonarda Bukowska, 31 stycznia 2014 r.

Sytuacja na Ukrainie i największe zagrożenie dla Polski

       Doniesienia medialne są, jakie są - o sprawach najważniejszych a więc tych dotyczących podziału stref wpływów czy ewentualnego "zreorganizowania" regionu Europy Srodkowej, panuje jak zwykle cisza. Na tyle głęboka, że w eterze krążą już nawet domysły o różnych tajemnych paktach i ustaleniach. Dyskusje w sieci dominuje ostatnio natomiast jeden temat - to UPA, banderowcy i ukraińscy nacjonaliści wysuwający roszczenia terytorialne wobec Polski. Podobne tematy podejmowane są też ochoczo w ostatnich czasach przez część mediów. Jak najbardziej należy się tymi problemami zajmować  (polecam dzisiejszą, b.ciekawą notkę Wiesławy dot.historii nacjonalizmu ukraińskiego). Zastanawiam się tylko, czy w związku z rozwojem sytuacji i w zaistniałych warunkach nie należałoby skierować w dyskusjach jednak więcej uwagi w stronę praktyki politycznej niż historii, histrię zaś zostawić na czasy nieco spokojniejsze.

       Jeśli chodzi o skrajne organizacje, to zawsze warto bacznie obserwować ich członków oraz ich działania, to jasne. Jednakże śledząc poczynania władz oraz  wszystkie te medialne i sieciowe dyskusje, czasami wręcz pyskówki, można dojść do wniosku, że obecnie największe zagrożenie dla Polski związane z rozwojem wypadków na Ukrainie to nie żadni ukraińscy nacjonaliści a raczej my sami. Oczywiście fantastycznie jest podnosić lamenty, że wszystkim polskim nieszczęściom winni są inni, tym razem padło na banderowców. Tylko czy lamentujący zastanowili się nad sprawą, w jaki sposób Polska pod rządem ekipy nieudaczników przygotowana jest na rozwój wypadków wg kilku możliwych scenariuszy (czy raczej na ile jest nieprzygotowana)? A może ktoś uważa, że nie ma sensu tym się zajmować? A może wręcz nie powinniśmy?

       Warto w każdym razie, aby wszyscy uczestniczący w tych lamentach zastanowili się, czy zamiast wylewania żalów historycznych nie lepiej odpowiedzieć sobie na kilka istotnych pytań, które w mediach głównego nurtu są całkowicie pomijane. Nie informuje o tych sprawach także władza sądząc, że lud ciemny i tak kupi jakiś kit albo zajmie się ciepłą wodą w kranie czy sprawami ginekologiczno-położniczymi (ostatnio główny hit w  mediach). Co ciekawe - są one też pomijane w większości dyskusji w sieci, zdominowanych przez Banderę, zbrodnie UPA i stawianie pomników mordercom.

       A nad kilkoma sprawami warto pomyśleć, gdyż mogą one mieć dużo większe znaczenie niż pokrzykiwanie nacjonalistów i pomniki. Po pierwsze - czy w wypadku przejęcia na Ukrainie władzy przez ugrupowania nacjonalistyczne polska dyplomacja jest przygotowana do nowego ułożenia stosunków z Ukrainą - a więc albo do dokonania ew. ustaleń dot. współpracy (wiadomo, że często skrajne ugrupowania, gdy obejmują władzę rezygnują z różnych względów z części swych postulatów) albo do wytyczenia jasnej i klarownej granicy, którym poczynaniom należy powiedzieć "nie"? Czy polska dyplomacja byłaby także w stanie zapewnić ew. poparcie UE w przypadku konieczności układania sobie na nowo wzajemnych stosunków?

       Po drugie, czy polskie władze są przygotowane na ew.nieprzewidywalny rozwój wypadków - rozruchy, interwencja, rozpad kraju, itp.? Po trzecie, czy na wypadek rozpadu kraju (taki scenariusz nie jest najbardziej prawdopodobny ale nie jest też niemożliwy) polskie władze i służby mają informacje na temat planowanych działań pozostałych krajów sąsiadujących? Po czwarte, czy na wypadek wystąpienia zagrożeń dla Polaków na Ukrainie władze polskie mają jakikolwiek plan działania i czy mają rozeznanie o podobnych planach pozostałych państw sąsiadujących (chodzi tu głównie o Węgry i Rumunię)? Po szóste - czy pod względem technicznym oraz personalnym państwo jest przygotowane na zapewnienie bezpieczeństwa granic - czy to w sytuacji rozpadu kraju czy ew.interwencji ze strony państw trzecich? Czy poczyniono jakiekolwiek ustalenia z sojusznikami z NATO w tej sprawie? Czy polskie służby specjalne są w stanie zapobiec ewentualnym próbom destabilizacji południowo-wschodnich regionów kraju?

       I wreszcie - co chyba może być najbardziej aktualne - czy polskie władze są przygotowane na przyjęcie ewentualnych uchodźców (jeżeli konflikt będzie się przedłużał i dojdzie do jego eskalacji, to należy się z tym liczyć) i czy omawiano już z UE sprawę ewentualnego wsparcia, także finansowego (wiadomo, że Polska będzie krajem, który w razie czego będzie jako pierwszy skonfrontowany z problemem uchodźców).

       Niestety "o tym się publicznie nie mówi" choć nie zmienia to faktu, że takie i podobne pytania powinien zadawać obecnie każdy myślący człowiek (oczywiście ludzie myślący  wiedzą - jako że myślą -  że władza na te pytania nie odpowie; tym niemniej trzeba pisać i mówić o tym), zaś władze powinny o tych sprawach informować Sejm i społeczeństwo. Obawiam się oczywiście, że na większość z tych pytań odpowiedź będzie brzmiała "nie" i dlatego właśnie zasadne jest stwierdzenie, że największym zagrożeniem dla Polski w przypadku niepomyślnego rozwoju wypadków na Ukrainie (w jakąkolwiek stronę) stanie się - niestety - opłakany stan naszego państwa.

       Bo i co mamy zamiast skutecznej dyplomacji i polityki bezpieczeństwa? Ano szefa dyplomacji na "tłicie", kolejnego wybitnego przedstawiciela partii rządzącej obarczającego J.Kaczyńskiego odpowiedzialnością za rozlew krwi w Kijowie, ministrę kwitującą bajzel w infrastrukturze transportowej klimatem, niezbyt dobrze funkcjonującą armię i służby gnębione wiecznie aferami i przekrętami oraz wybitnie szkodliwą dyskusję o więzieniach CIA. Niestety w tym stanie niewiele pomogą ani częste wywiady udzielane przez osoby duchowne na temat banderowców, którym J.Kaczyński rzekomo udziela wsparcia, ani lamenty o ukraińskich nacjonalistach. Niewiele też dadzą dysputy historyczne o rzezi wołyńskiej. Są one oczywiście bardzo ciekawe i poruszające, tylko mogą się okazać niezbyt przydatne w sytuacji, z którą Polska może zostać lada dzień skonfrontowana.

      

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale